Był wieczór. Nuno i Calvin spędzali czas na Polanie Centralnej, przyglądając się Skalistemu Szczytowi.
“Pięknie jest wyobrażać sobie co może skrywać ta góra…, ta niepewność i tajemniczość sprawiają, że czuję przypływ endorfin” - powiedział Nuno
“Jaa na przykład wolałbym wiedzieć - ta bezsilność działa mi na nerwy” - Calvin
“Bo czasem lepiej żyć w niepewności i ekscytacji, niż w świecie bez tajemnic” - powiedziała Zuni, dołączając do nich
Nagle pojawił się Pędzik , który przebiegł obok wołając:
“Pilne sprawy! Bardzo pilne!”
Po chwili wspólnych rozmyślań nad sytuacją, cała trójka doszła do jednego wniosku:
“Kiedyś zatrzymają się i zdadzą sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie żyły”
Reszta wieczoru mijała spokojnie na wspólnych rozmowach trójki przyjaciół i śmiechach.
O poranku Calvin obudził się ze świetnym pomysłem.
“Skoro Pan Fred zbiera różne rzeczy, może ma coś, co pomoże nam zbadać tajemnice góry? Albo może potrafi z tych wszystkich przedmiotów stworzyć coś przydatnego!” - mówił do siebie entuzjastycznie Calvin
Podzielił się swoim pomysłem z Nuno i wspólnie zdecydowali, że pójdą grzecznie zapytać Freda
Stojąc przed jaskinią, zaczęli wołać:
Panie Fredzie! Jest pan!?
Odpowiedzi nie było
Zdecydowali, że powoli spróbują wejść do środka. Niepewnym krokiem podążali w głąb jaskini. Znajdowali się już w przedpokoju. Zbliżali się w kierunku głównej przestrzeni, gdzie przechowywane były znaleziska Freda. Gdy niepewni swojej decyzji zaczęli wchodzić do głównego pomieszczenia, nagle… zza rogu wyskoczył Fred i zaczął krzyczeć:
“Precz! Wynocha, bo zamknę do locha!”
Wystraszeni Nuno i Calvin cofnęli się błyskawicznie.
“Panie Fredzie, my tylko…”- zaczął Calvin.
“Chodź, Calvin, uciekamy! - powiedział Nuno chwytając go za rękę.