W oczekiwaniu na sygnały nadejścia kolejnego „lusterka” Nuno i Calvin , z prośby Zuni , wybrali się do Lasu Tunipów, aby jak najdokładniej przyjrzeć się temu miejscu i móc później opisać je Zuni.

Droga nie trwała długo i wkrótce ujrzeli Las tunipów . Będąc już na miejscu, Nuno pilnował Calvina, aby ten nie naruszył spokoju mieszkańców. Calvin, mając w sobie dużo energii, lubił biegać między Tunipami, które stanowiły dla niego żywy tor przeszkód i niechcący plątał się w ich łodygi albo potykał o lepiankę, w której mieszkają Morgie , - jej zielony kolor sprawia, że niemal stapia się z podłożem.

Nuno bardzo zależało, by dokładnie nasycić się tym miejscem i zapamiętać każdy szczegół, aby móc później wiernie oddać jego charakter Zuni. Co chwilę zerkał w stronę małych Morgii. Nie potrafił oderwać od tych uroczych stworzeń wzroku.

W międzyczasie jego uwagę przyciągnęła jedna z rodzin łodygowych istot. Dwa dorosłe Tunipy rosły blisko siebie, a po ich zewnętrznych stronach znajdowały się dwa młode - rozwijające się. Te, jakby z premedytacją, wyginały swoje łodygi jak najdalej na zewnątrz, odsuwając się od przybranych rodziców i wyraźnie próbując zaznaczyć swoją niezależność.

Nie było w tym otwartego konfliktu ani braku zrozumienia. Młode Tunipy buntowały się raczej z potrzeby oddalenia, z chęci bycia „osobno”, choć bez wyraźnego powodu. Ich gesty były bardziej manifestacją fantazji o samodzielności niż rzeczywistym sprzeciwem.

Wszystko zmieniło się w jednej chwili, gdy pojawił się Pędzik . Jego gwałtowny ruch i hałas wypowiadanych haseł wystarczyły, by młode Tunipy w jednej sekundzie zapomniały o swoim buncie. Natychmiast przybliżyły się do dorosłych, szukając u nich schronienia i spokoju.

Bunt bywa wartościowy i nie należy go trywializować, jednak czasem - jak w tej sytuacji, okazuje się jedynie fantazją wynikającą z niedocenienia tego co dają ci, którzy są obok.

Po powrocie na Polanę Centralną Nuno wraz z Calvinem opowiedzieli wszystko Zuni podczas wieczornej Przemiany obserwując to zapierające dech w piersiach zjawisko.

Czasem szczegółowe opowieści snute w klimatycznym miejscu i z emocjami stają się większą przyjemnością dla naszych zmysłów i wyobraźni niż to, co moglibyśmy zobaczyć na zdjęciu.